Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty

Tapeta naścienna - ornament, metoda klejenia tapety papierowej

To może zdradzę kolejny szczegół z wielkich przemian w moim małym mieszkanku ;). Nie dość, że zdecydowałam się na dość wyrazisty zestaw kolorów, o czym napiszę ostatecznie po wykończeniu i posprzątaniu (jak już będzie można porobić zdjęcia po wszystkim), to jeszcze odważyłam się w całość wkomponować piękną tapetę, która znalazłam na allegro. 10 m kosztowało 42 zł z przesyłką. Tapeta jest papierowa. Zdecydowałam się na właśnie taką gdyż do łask wracają zdobienia ścian w charakterze różnego rodzaju ornamentów. Wzór na mojej ścianie jest dość duży, wyrazisty. Tło ma kolor ciemnografitowy, ornament ma kolor platyny. Mimo trudności z położeniem tapety - kleiliśmy ją na farbę lateksową, wg poradnika dostępnego na muratorze, po czym tapeta w ogóle się nie przykleiła do ściany - jestem niezwykle zadowolona z efektu. Być może aranżacja nie należy do subtelnych, ale lubię wyraziste kolory i połączenia, ponadto wygląda tak tylko jedna ściana w całym pomieszczeniu, więc raczej nie przesadziłam ;). Oceńcie sami ;)

Zamieszczam poprawną i sprawdzoną instrukcję do klejenia papierowej tapety na ścianie:

  • Tapetę ucinamy tak, by jej pasek stanowił trochę więcej (ok. 10 cm więcej) niż wysokość ściany. Jeżeli tapeta ma wzór to w każdym kolejnym pasku uwzględniamy przesunięcie, które albo jest podane na opakowaniu, albo należy samemu zmierzyć. Tnąc taki pasek uwzględniamy + długość przesunięcia + te ok. 10 cm.
  • Docięty pasek, zanim zostanie nasmarowany klejem, można dołożyć do ściany i upewniając się, że jest on dokładnie pionowo, należy odrysować linie boczne leciutko ołówkiem, po to by w trakcie klejenia dołożyć do tej linii brzeg tapety i nie martwić się, że nakleimy ją krzywo.
  • Klejenie ma 3 etapy:
    - Jeżeli ściana jest zagruntowana, to przechodzimy do kolejnych myślników.
    Jeśli nie jest, wówczas należy zagruntować ją. W tym celu może nam posłużyć sam klej do klejenia tapet, jeżeli takie informacje znajdują się na opakowaniu. Wtedy też producent podaje proporcję w jakiej należy zmieszać proszek z wodą by otrzymać produkt do gruntowania. Wymieszany produkt o kleistej konsystencji należy wtedy nanieść pędzlem na ścianę i najlepiej poczekać 24 h zanim przejdzie się do kolejnych etapów.
    - Pasy tapety rozkładamy na równej powierzchni (wzorem do podłogi) i nanosimy pędzlem klej (przygotowany wg przepisu na opakowaniu)  na jej  pustą stronę tak, by nie kapało nam z pędzla. Posmarowaną tapetę składamy na pół i zostawiamy na 3 min.
    - Po upływie czasu rozkładamy delikatnie tapetę, zauważymy że klej w nią wsiąkł i jest ona prawie sucha (każda papierowa tapeta przed nałożeniem na ścianę musi w ten sposób nasiąknąć klejem). Teraz nakładamy na nią klej w obfitych ilościach, takich by nie doszło do jego wyschnięcia zanim położymy tapetę na ścianę. Zasada jest taka, że lepiej nałożyć za dużo kleju niż za mało. Nie zapominamy o dokładnym wysmarowaniu brzegów. Omijanie ich, nie dokładne nasmarowanie klejem, powoduje odwijanie przyklejonej tapety na brzegach.
    - Dokładnie nasmarowaną tapetę możemy od razu rozwiniętą doklejać do ściany, lub po nasmarowaniu klejem szybciutko, lekko zaginamy w 1/4 długości od dolnego końca i kleimy na ścianie. Ten drugi sposób pozwoli nam na klejenie tapety tak, żebyśmy mogli ją swobodnie dopasować do wcześniej narysowanych linii i uniknąć klejenia się dołu tapety gdziekolwiek. Po prostu jak przykleimy górę to odklejamy od siebie dolną partię i na spokojnie ją przyklejamy.
    - Jak już będziemy pewni, że tapeta jest na miejscu, bierzemy ściereczkę (miękką) i przecieramy tapetę z wierzchu lekko przyciskając, w celu wyprowadzenia na zewnątrz powietrza. Ruchy ścierką powinny być od środka do boków. Pozbędziemy się tak wszystkich bąbli i nadmiaru kleju. Trzeba przy tym uważać by klej, który się wydostał nie został naniesiony ścierką na tapetę, dlatego warto zmieniać strony ściereczki. 
  • Z każdym pasem tapety postępujemy tak samo, biorąc pod uwagę dopasowanie do siebie wzoru.
  • Gotowe, można podziwiać :)

    Warto pamiętać:
    # Przez 24 h od nałożenia tapety na ścianę unikamy robienia przeciągów w mieszkaniu, bo tapeta może się odkleić.
    # Niewskazana jest wysoka wilgotność w pomieszczeniu podczas klejenia tapet (klej będzie bardzo długo wysychał), ale też nie robimy tego w duszne upalne dni (klej nie wyschnie w przewidzianym czasie, dojdzie do tego zbyt szybko i tapeta będzie bardzo nietrwale przyklejona).

Odnawianie starej komody




W pokoju stała sobie stara komoda w kolorze ciemnobrązowego drewna. Była zniszczona, pościerana na blacie, bo zanim do mnie trafiła była meblem garażowym. Kompletnie nie pasowała do segmentu w kolorze czarnym (on też przywędrował do mnie od kogoś). Moje małe mieszkanko przed remontem było w sumie składowiskiem mebli, które dostałam za dziękuję. Stwierdziłam, że należy to zmienić i małymi kosztami doprowadzić ten stan do pasującej do siebie całości. Małym kroczkiem w tę stronę było odnowienie wspomnianej komody. Kupiłam farbę Śnieżka - emalię olejno-ftalową do drewna i metalu, czarną z połyskiem, mimo że



sprzedawca nagminnie próbował przekonać mnie, że lepsza będzie matowa. Na szczęście nie posłuchałam. Przed rozpoczęciem malowania nie ścierałam powierzchni papierem ściernym jak radzi wiele poradników opisujących odnawianie mebli, utraciłabym wówczas ciekawą fakturę drewna. Jednak trzeba było odtłuścić powierzchnię, by farba dokładnie ją pokryła, a w przyszłości by nie było odprysków. Najpierw dokładnie wymyłam szafkę ciepłą wodą z płynem do mycia naczyń (przecież to codzienny odtłuszczacz!), po całkowitym wyschnięciu nasączyłam szmatkę rozpuszczalnikiem/ rozcieńczalnikiem uniwersalnym i dokładnie przetarłam. Farbę nakładałam wałeczkiem z gąbki, odsączając  jednak nie na tyle by jedną powierzchnię farby trzeba było pokrywać drugą. Jedynie blat po całkowitym wyschnięciu farby pomalowałam jeszcze raz, bo naprawdę był bardzo zużyty, pościerany. Niedociągnięcia takie jak widać na zdjęciu wyżej, popoprawiałam cienkim pędzelkiem.
Efekt wyszedł znakomity, komoda dostała nowe życie. Już nie wygląda na zniszczony mebel, ale piękny element pokoju, farba pięknie się błyszczy. Faktura drewnianej płyty zachowała się także do głowy przychodzi, że jest to mebel pomalowany dopiero po dotknięciu, a nie z samego patrzenia. Jestem bardzo zadowolona, tym bardziej, że i cały pokój na tym zyskał. Myślę, że warto włożyć trochę pracy (dosłownie 2 h), by nie wymieniać na nowe, nie płacić kupę kasy za meble, które teraz warto kupować tylko w okazyjnych cenach. Zresztą podobno każdy stary mebel ma duszę ;)

Feniks na ścianie - sposób na zdobienie ściany

Tak jak pisałam, podjęłam się próby skopiowania znalezionego rysunku tak, by stanowił fajne dopełnienie dla nowej aranżacji dużego pokoju w mieszkanku. Zabrałam się ochoczo do malowania i ...... dotarło do mnie, że mogę bardzo łatwo spieprzyć ładną białą ścianę :(. Zaczęłam więc szukać jakiegoś wyjścia by bezpiecznie (bez zachwiania proporcji, bez poprawek, zamazywania, ścierania, płaczu i krzyku ;p) wykonać operację ;). Najprostszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie rzutnika, projektora, ale takowych niestety nie posiadam. Zaczęłam kombinować..... Pierwszą ingerencją w rysunek było jego odbicie i przechylenie pod kątem, który pasowałby do ułożenia na ścianie. Postanowiłam następnie ogarnąć sprawę powiększania ptaka do odpowiednich rozmiarów :D. Zrobiłam to w ten sposób :D, że otworzyłam rysunek w paintcie w największym powiększeniu. Każdy  fragment rysunku - prostokąt, miał być umieszczony przeze mnie na kartce A4. Wyszła straszna pikseloza na ekranie, ale najważniejszy zarys było widać. Miałam gwarancję, że nie siądą mi proporcje. Każdy taki rysowany prostokąt obrysowałam sobie liniami i ponumerowałam w edytorze, by niczego nie pominąć. Kartek wyszło aż 19!



Robota była żmudna, myślałam że oczy wyjdą mi na wierzch, a ręce mi się trzęsły. Rysowanie na kartkach dało mi jednak komfort nanoszenia poprawek, wymazywania niepotrzebnych linii, ogólnego knocenia się z rysunkiem. Kolejnym etapem było właściwe posklejanie ze sobą kartek, tak by linie na siebie nachodziły, a kartki stworzyły feniksową całość. Łączyłam je na szybie balkonowej ;p , w trakcie odrysowując obrazek po drugiej stronie kartek.

Wszystko po to, by przejść do odciskania na ścianie ołówka ;). Gotową całość nakleiłam na ścianie taśmą malarską w miejscu docelowym.


Potem zaczęło się najgorsze - odciskanie!


W tym celu użyłam mazaka, a raczej jego skuwki, bo potrzebowałam czegoś o obłym zakończeniu. Do dziś mam zakwasy ;) Przyciskać,a raczej trzeć po liniach trzeba było z całych sił, żeby ołówek na pewno został na ścianie (aż starła się skuwka!). I tu przydał mi się mój mężczyzna ;). Po zakończeniu tego najgorszego etapu zdjęliśmy papier ze ściany, miejscami niestety, widać nie przyłożyliśmy się, bo linie były bardzo słabo widoczne, ale grunt, że były!



Mogłam wreszcie wziąć się za nanoszenie na linie farby. Mimo dużych rozmiarów rysunku na ścianie musiałam użyć bardzo cienkiego pędzelka.


Robota stanęła w 1/3 feniksa, bez cieniowania wygląda na typowo rysunkowy, ale oczywiście taki nie będzie. Same kontury niestety nie mogą dać efektu końcowego. Czeka mnie ciężka praca przy cieniowaniu.


Na razie jego wykończenie musi poczekać. Pewnie wyszło zmęczenie (Minęły 2 dni). Wieczorem wypiłam wino i zamiast kończyć feniksa wzięłam się za malowanie ogni na ścianie. Najpierw szukałam wzoru płomieni, ognia, ale nie znalazłam nic, co zachwyciłoby mnie, a te ze szkicu też nieszczególni mi się podobały. Że alkohol mnie rozluźnił, stwierdziłam że płomienie zrobię po swojemu. Wzięłam duży pędzel i namazałam, po prostu cieniując.

Chyba wyszło nie najgorzej ;), skończyłam o 2 w nocy :D.


Póki co nie mam siły zabrać się za kontynuację konturów feniksa, a tym bardziej jego wycieniowanie. Muszę odpocząć. 

Feniks na ścianę

Ostatnio wpadł mi w ręce adres ze wspaniałym szkicem feniksa:
,
zbiegło się to z malowaniem dużego pokoju w mieszkaniu, więc będę starała się umieścić ten motyw na ścianie. Na ile uda mi się go skopiować, zobaczymy. Życzę sobie powodzenia, bo nie będzie to łatwe.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...